Autorska biżuteria hand made
Nie mam ostatnio w ogóle pomysłów na jakąkolwiek biżuterię. Mam wrażenie, że już wszystkie interesujące pomysły zostały wyczerpane, a nie lubię korzystać z cudzych pomysłów tworzenia biżuterii hand made, bo to kradzież czyjejś osobowości. Autorska biżuteria stanowi przecież często istotę człowieka! Pewnego razu poszłam na spacer. Chciałam oczyścić trochę umysł zapełniony nietrafionymi pomysłami dotyczącymi biżuterii, a zwłaszcza kolczyków. Patrzyłam na motyle, chmury, trawę i drzewa, myślałam o nowych kolczykach, które chciałabym zrobić. I tak szłam i szłam, ciągle myśląc o biżuterii, a tu nagle poczułam na głowie, że jakiś ptak narobił mi na moje ulubione kolczyki. Trzeba mieć tupet! Wkurzyłam się i cisnęłam w niego kamieniem. Mam dobre oko, więc trafiłam w ptaszysko, które natychmiast spadło na ziemię. Miał przepiękne pióra, więc je wyskubałam i zaniosłam do domu. Tam zrobiłam z nich kilka par wspaniałych kolczyków. Opowieść ta pokazuje, że czasami warto czekać, aż pomysł, np. na wyrób fajnej biżuterii, sam do nas przylezie. Tylko że czasami trzeba czekać bardzo długo. Ostatnio nie miewałam zbyt dobrych pomysłów, np, wymyśliłam sobie, żeby robić kolczyki z owoców. Okazało się jednak, że żeby taka biżuteria wyglądała porządnie, należy kupić nieziemsko drogą, jak dla mnie, emalię. Także pomysł padł trupem. Myślałam też , czy by nie robić kolczyków z motyli albo innych robaków, specjalnie dla ludzi lubiących biżuterię a’la emo, ale do tego również potrzeba by była ta głupia emalia. Swoją drogą, ciekawe, czy takie kolczyki by się w ogóle sprzedały. Dla emo robaki by musiały być chyba zdechłe. W sumie takie chyba nawet lepiej by się dało nanizać na igły. Później miałam też różne inne pomysły na biżuterię ręcznie robioną, które niestety również się nie sprawdziły. Chciałam na przykład robić kolczyki z czekoladek. Idea niby fajna, więc wypróbowałam na sobie, jednak truflowe czekoladki na biglach okazały się chybionym pomysłem przy temperaturze 30 stopni panującej na dworze, jako że po pięciu minutach pobytu na słońcu moja biała sukienka była już upaprana czekoladą skapującą z kolczyków. Kiedy indziej zainteresowało mnie robienie kolczyków z modeliny. Jednak i ten pomysł nie wypalił, bo nie dość, że ulepione przeze mnie misie, które miały stać się biżuterią, wyszły szpetnie, to jeszcze zapomniałam zrobić w nich dziurki na igły i w sumie były do wyrzucenia. A kolejnych już mi się nie chciało gotować i wszystko wyrzuciłam do kosza. Zresztą i tak mam mnóstwo kolczyków i wisiorków z lampworku, np. pieski i kotki, a sprzedałam tylko trzy pary. Słabo się sprzedaje taka biżuteria, bo jest raczej dziecięca, a rodzice ostatnio jakoś nie chcą kupować swoim córkom żadnej biżuterii. Tak w ogóle to mi się odechciewa już robienia autorskiej biżuterii. Najgorsze w robieniu kolczyków jest to, że ja wole robić długie kolczyki, a krótkie uważam za dość nudne. Natomiast wiele osób woli kolczyki krótkie i prawie niewidoczne. Po co więc w ogóle noszą biżuterię! A już zupełnie nienawidzę, jak ktoś chce, żeby mu kolczyki skrócić lub wydłużyć o centymetr. Ah!