Dlaczego irytują mecze emitowane na żywo

Jeżeli jest coś, co wszystkich wybitnie denerwuje, to są to na pewno mecze na żywo. Te mecze na żywo mają tę niedoskonałość, że są w każdą środę, a ja dzierżę w domu wybitnie sportowego mężczyznę, który żadnego takiego meczu nie pożałuje.
Mecze na żywo wiążą się z pohukiwaniem, ogólną uciechą i ikrą domowego pluszaka, jakim jest facet. zapowiada to utrudnianie wypoczęcia w sielskości przez zupełny środowy wieczór, no przecież…
poza tym nawiedzają nas upierdliwi faceci. goście zaś przynoszą ze sobą alkohol, chrupki i inne chipsy, które zmiażdżone na kanapach, leżą tam do wczesnych godzin porannych. A kto je zbiera ? ależ owszem że nie mój facet…
Aby śledzić przeglądy sportowe niezbędny też był niezawodny telewizor. Cyfra kosztowała nas pełnych parę tysięcy a małym plusem jest to, że czasem uda mi się na niej obejrzeć jakiś śmieszny film na DVD.
Jeśli podejrzewacie, że tak jest codziennie, to już Was śpieszę poinformować - tak nie jest. Mój mąż wyjąwszy mecze ogląda także wiadomości, tele-zabawy i filmy animowane. Tak - bajeczki, nie mam wady słuchu. wyobrażam sobie co mi się drze za ścianą. A więc dla mnie już pozostaje maleńko czasu na zobaczenie czegokolwiek różniącego się od tego.
Ja jestem sprzymierzeńcem piłki nożnej, ale może rzadziej, niż raz w tygodniu…

Comments are closed.