Ekshumacja i urny
No to mi się cholera weekend udał.. Początkiem tygodnia dostałem wiadomość, że moja ciotka zmarła i czeka mnie pogrzeb. Wrocław gdzie mieszkała nie jest za bardzo oddalony od mojej miejscowości, mimo wszystko jednak była to pewna wyprawa, ponieważ musiałem znaleźć osobę chętną na pilnowanie mi mieszkania i trójki psów.
Żeby nie było tak różowo okazało się, że ciocia nie może być pochowana tam, gdzie na początku miała być, ponieważ to miejsce czeka ekshumacja. Wrocław posiada teraz problem z wolnymi miejscami pochówku i jeśli ktoś może, to sprawsza, czy w danym miejscu minęło już 20 lat i można pochować nową osobę. Ktoś więc ciocię uprzedził.
W związku z tym zdecydowano się na kremacje zwłok i zmianę planów pogrzebowych, na mnie zaś zrzucono kupno urny. Wrocław przywitał mnie rzęsistym deszczem i ani trochę nie miałem ochoty biegać po zakładach poszukując rzeczonej, więc jak już ją kupiłem wróciłem w kiepskim nastroju, który pogorszyła cała ta ceremonia kremacji. Nawet nie wiedziałem, że trwa tak długo. O wiele dłużej, niż zwykły pogrzeb.
Stypa jak stypa - do najweselszych imprez nie należała, chociaż znałem i takie. Wróciłem w poniedziałek a kiepski nastrój trzyma do tej pory..