Niezwykły sklep
Przejeżdżając koło lasu w bardzo malowniczej miejscowości spostrzegłam, że powstał „sklep leśniczego”. Nigdy przedtem go tu nie było, postanowiłam więc zajrzeć. Zatrzymaliśmy się z rodziną na parkingu i udaliśmy się do środka. Pierwsze rzucały się w oczy różne leśne trofea zdobyte na polowaniach oraz wypchane ptaki. Nigdy nie przyciągał mojego wzroku taki widok, nie lubiłam sobie wyobrażać, że te ptaki wcześniej żyły i teraz są tylko ozdobą domu. Poza nimi zauważyłam całą masę artykułów, które za nic nie przypominały takich, które znałam. Właśnie takim przyrządem były kolimatory. Dopiero mój mąż musiał mi wytłumaczyć do czego ten przyrząd jest przeznaczony. Pomyślałam, że nie był ważny, jeśli go wcześniej nie znałam. Wydawało się, że cały sprzęt nastawiony był na ludzi, którzy zafascynowani są myślistwem i tym też się na co dzień zajmują.
Oprócz tego znajdowały się też przedmioty przydatne każdemu z nas w wyjątkowych sytuacjach. Wiatrówki zajęły całą prostopadłą do wyjścia ścianę. Dodatkowo był również śrut, który można było kupić w każdej niemal ilości. Jednak nie przerażało mnie to, bardziej raczej fascynowało, mimo że za bronią nie przepadałam. Prawie cały sklep był utrzymywany w podobnej tonacji.
Poza tym były przeróżnej maści lunety ,którymi już na początku zainteresował się mój synek. Ogólnie tą wycieczkę wspominam raczej dobrze, utkwiła nam ona także przez wzgląd na sklep. Jednak nie kupiliśmy żadnej pamiątki. Nie wyraziłam zgody na wypchanego ptaka w naszym domu. Wolałabym już kupić żywego, co od razu podchwycił mój syn.