Off road

I znów sierpień – pora na to, by wreszcie odpocząć od miasta. Opony terenowe już dawno zmieniłam na letnie, ale na razie mój samochód częściej stoi w garażu niż wozi mnie po odludziach. Chwilowo jeszcze wciąż czuję się jak część szarej masy przelewającej się codziennie przez ulice – spieszącej do pracy i śniącej na jawie o zbliżających się wakacjach.       I jestem częścią tej masy. I też marzę. Wiem, że już niedługo wsiądę do SUV-a i będę mogła się cieszyć nowymi oponami off-road (jakkolwiek dziwnie by to brzmiało). Cóż, jestem wielbicielką wypraw terenowych. Off-road to dla mnie styl życia. I nie mam już ochoty tłumaczyć znajomym, że opony cieszą mnie w tym samym stopniu, co ich – wakacje w Sharm El-Sheik… Być może według niektórych to szaleństwo wydawać dwie miesięczne pensje na opony terenowe 4×4, ale zapewniam, że wydatek szybko się zwraca. Najbliższy cel – Ujście Warty. W nadchodzący weekend pakuję lornetkę do plecaka i jadę oglądać ptaszyska. I pochwalić się oponami terenowymi, rzecz jasna.

Comments are closed.