Zabrzmi to śmiesznie, ale szukam wspólnika do mojej eskapady ;)
Dokładnie - szukam wspólnika, nie osoby towarzyszącej. Czemu ? Ponieważ będzie trzeba dać całkiem spore pieniądze za wyjechanie a w związku z tym - znaleźć po drodze dorywczą pracę. Nie będą to więc wyłącznie wakacje, więc głupio by mi było poszukiwać towarzysza do podróży a następnie popędzać go np. na plantację ryżu, żebyśmy mieli za co wrócić. Ja natomiast ze swojej strony nie posiadam tak wielu pieniędzy, żeby pojechać i wrócić wyłącznie na swojej gotówce, którą teraz mam.
Szukam wspólnika, który będzie ujmował znaczną kulturą osobistą, odpowiedzialnością, odwagą i wytrzymałością w fizycznej pracy. Osoby, która ma sporo czasu, nie obawia się ryzyka i nie jest przy tym psychopatą (tak - tutaj piję do mojej ubiegłorocznej współtowarzyszki, którą musiałem pozostawić w Tajlandii i ratować się wyjazdem).
Szukam wspólnika, który nie podda się w połowie drogi i nie zwieje mówiąc, że tak w ogóle to wolałby spać w pięcogwiazdkowym hotelu. Albo zacznie pracę a następnego dnia zwieje.
O jakiej natomiast pracy mówię ? Każdej, którą da się podłapać tymaczasowo w Japonii. Będzie to więc na pewno praca fizyczna. Pewnie w mieście przy dawaniu ulotek, ale w to raczej powątpiewam. Po pierwsze - płacą za to dramatycznie mało a po drugie - wolą kogoś płynnie posługującego się japońskim, żeby odpowiadał na pytania zainteresowanych osób. Prościej będzie z pracą na plantacjach. Praca fizyczna nie potrzebuje znajomości języka - co najwyżej angielskiego do negocjacji stawek i warunków. Nie musisz gadać z ryżem, by go zrywać
Inną pracą jest praca w kuchni, ale ja już tak pracowałem i nigdy więcej - nie ścierpię ani przez 5 minut znowu tego słodkawego zapachu wege sushi ani tym bardziej rybnego. O innych barach nawet nie mówię - po co naruszać co wrażliwsze żołądki czytaczy..
Jadę tam na koniec tego roku, jest więc czas się zadeklarować. Najlepiej przed końcem września, ale czekam również w październiku. Od listopada rozpoczynam zbierać ekwipunek.
Aha-bilet dzielę z osobą towarzyszącą. Można to miejsce wykorzystać lub nie, nic się nie stanie. W ogóle cały pomysł na wyprawę wziął się stąd, że dostałem bilet w jedną stronę +osoba towarzysząca za pół ceny. Za powrót trzeba zapłacić już całość, a mnie ledwie starczyło na tę połowę, dlatego zrezygnowałem. Trzeba będzie kupować na miejscu.
Jeżeli ktoś jest zainteresowany - odpiszcie lub zadzeońcie.
- Zabrzmi to śmiesznie, ale szukam wspólnika do mojej eskapady ;)
- Zabrzmi to śmiesznie, ale szukam wspólnika do mojej eskapady ;)
- Zabrzmi to śmiesznie, ale szukam wspólnika do mojej eskapady ;)
- Zabrzmi to śmiesznie, ale szukam wspólnika do mojej eskapady ;)
- Zabrzmi to śmiesznie, ale szukam wspólnika do mojej eskapady ;)