Zginęła moja książka telefoniczna
Od kiedy sięgam pamięcią ta książka telefoniczna była w tym samym miejscu - na niebieskim, okrągłym obrusiku leżącym na zabytkowym, kwadratowym stoliku przy telefonie.Przedwczoraj przychodzę, patrzę - pusto. Książka telefoniczna TP zniknęła, a na jej miejscu pojawił się pilot do telewizora.
Zaskoczona jakiej osobie posłużyła moja książka telefoniczna osób prywatnych obeszłam dom, ale jej nie znalazłam. Poczekam aż wnuczka wróci do domu bo tak sobie myślę, że zapewne ona mogła jej używać i położyła ją w jakieś specyficzne miejsce. W ubiegłym miesiącu udało jej się schować pilota kolejno do : zamrażalnika szafki ze słodkościami, antresoli a nawet do pralki.
Na liście podejrzanych jest także nasz kocur. Zaglądałam do jego legowiska i nic nie znalazłam, ale to jeszcze o niczym nie świadczy. Jest w stanie wywlec nam gazety w różne dziwne miejsca i tam je efektownie podrzeć. Ani trochę by mnie nie zaskoczyło, gdyby z książką uczynił dokładnie to samo, choć do tej pory wolał papier małej grubości.
Pozostaje więc tylko czekać i zapytać a tymczasem szukam telefonu przez Internet, czego normalnie nie robię. Preferuję tradycję.